Ciężki los pracowników pierwszej huty w Szopienicach

Muzeum Hutnictwa Cynku ,,Walcownia”, ostatni, w pełni autentycznie zachowany obiekt po dawnej Hucie Metali Nieżelaznych ,,Szopienice” dba i pielęgnuje pamięć nad dziejami szopienickiego hutnictwa cynku i ołowiu. Pragniemy przybliżać Państwu losy hut i robotników – z ich ciemnymi i jasnymi stronami. Chcemy, aby historia ich losów trafiła do jak najliczniejszego grona – szczególnie do tych, którzy ich historią zainteresowali się po obejrzeniu serialu Netflixa ,,Ołowiane Dzieci”.

Huta ,,Wilhelmina” to pierwsza szopienicka huta. Za jej powstanie odpowiadał wrocławski koncern Georg von Giesches Erben. Wzniesiona w 1834 roku, od samego początku musiała zmagać się z wieloma problemami – wliczając w to kłopoty kadrowe. Huta powstała, natomiast robotników…brak. Zadaniem nowo powstałej huty było rokroczne zwiększanie możliwości produkcyjnych, co było niemożliwe bez odpowiednich zasobów ludzkich. W 1836 r. na Wilhelminie pracowało tylko 50 robotników. O tragicznej sytuacji panującej wówczas na hucie informował kierownik zakładów Gieschego, Johann Gottlob Lampricht:

,,(…)brak robotników osiągnął swój najwyższy poziom i pomijając fakt, że w hutach pracę palaczy w większości wykonują dzieci, dojdzie wnet do tego, że trzeba będzie gasić piece”

Skąd się wziął tak olbrzymi problem ze skompletowaniem załogi? Pod uwagę należy tu wziąć kilka kwestii. Ludność wsi wokół których powstała ,,Wilhelmina” była nieliczna. Spis ludności z 1828 r. mówi nam że w Szopienicach mieszkało 196 osób, w Roździeniu – 392, zaś w Małej Dąbrówce – 247. Co prawda region się dynamicznie rozwijał, a mieszkańców stale przybywało, lecz konkurencja nie spała. Nowe kopalnie i zakłady lokujące się w tym rejonie kusiły pracowników coraz to lepszymi stawkami zarobkowymi – Wilhelmina na tym tle prezentowała się po prostu przeciętnie. Na ,,Wilhelminie” pracowali głównie mieszkańcy Szopienic i Roździenia. Przed zatrudnieniem w hucie trudnili się najczęściej pracą w rolnictwie (na niezbyt urodzajnych ziemiach). Od połowy XIX w. do Szopienic zaczęli ściągać również mieszkańcy okolicznych miejscowości, głównie z byłego powiatu pszczyńskiego. W 1846 r. zakład zatrudniał już 112 robotników.

Praca pierwszych, szopienickich hutników była bardzo ciężka i jednocześnie szkodliwa. BHP, w dzisiejszym zrozumieniu tego słowa, nie istniało w ogóle. Podejście do tego tematu zaczęło zmieniać się dopiero w latach 70 XIX w. Jak wyglądała sytuacja na ,,Wilhelminie”? Tragicznie. Huta nie posiadała wysokich kominów, jakie znamy z dzisiejszego przemysłowego krajobrazu. Spaliny zazwyczaj gromadziły się wewnątrz hali tworząc czarny obłok pyłu i gazu. Wszystko dosłownie ,,latało w powietrzu” – włącznie z pyłami cynku i ołowiu, a także tlenkami węgla. Pracujący tam wówczas ludzie opisywali że ,,gęsta zawiesina pyłów tworzyła taki półmrok, w którym z trudnością można było wypatrzyć przedmioty i osoby znajdujące się na hali”. Robotnicy umierali średnio w wieku 46 lat, po przepracowaniu 30 lat w hucie. Zarobki były nędzne – pozwalały na zaspokojenie najbardziej elementarnych potrzeb. Często zdarzało się i tak że wypłata nie przychodziła na czas. Opóźnienia były niekiedy wielotygodniowe. Irytacja pracowników doprowadziła do ich biernego oporu w 1855 r., który w konsekwencji spowodował spadek wydajności huty. Spadkobiercy Gieschego musieli interweniować, zdecydowali się nie pierwsze podwyżki pensji.

A jak to wyglądało z warunkami bytowymi? Niewiele lepiej. Szopieniczanie żyli w bardzo skromnych warunkach. Robotnik i chłop żywili się przede wszystkim ziemniakami, mlekiem i kapustą. Najbardziej tragicznym w skutkach rokiem okazał się być 1847. Wtedy to, zapanowała klęska nieurodzaju spowodowana obfitymi opadami deszczu. Zabrakło ziemniaków. Na niedomiar złego, w tym samym roku, wybuchła również epidemia tyfusu głodowego. ,,Wilhelmina” na samym początku swojego istnienia nie posiadała mieszkań robotniczych. „Bogatsi” pracownicy mieszkali u miejscowych chłopów, ci biedniejsi natomiast musieli zadowolić się miejscem w kanałach żużlowych (były one fundamentami pieców hutniczych). W owych kanałach panowała niezwykle niebezpieczna atmosfera, nasycona całą gamą toksycznych związków. Pierwsze domy mieszkalne powstały dopiero w 1847 r. Składały się one zazwyczaj z jednej izby i komory. Lokowane były w najbliższej odległości od huty.

Huta, rzecz jasna, truła. W znacznym stopniu wpływała na środowisko które ją otaczało. Już w 1847 r. Spadkobiercy Gieschego musieli wypłacić odszkodowanie właścicielom pól wokół huty ze względu na znaczne szkody rolnicze. Sam Friedrich Bernhardi, dyrektor koncernu Georg von Giesches Erben. stwierdzał po latach że: ,,(…)w okresie gdy na Hucie Wilhelmina pracowały stare piece destylacyjne, w jednym z sąsiadujących z hutą ogrodów absolutnie nic nie rosło”.

Opisane warunki dotyczą pierwszych lat funkcjonowania huty – od roku 1834 do lat 60 XIX w. W późniejszych latach sytuacja robotników ulegała systematycznej poprawie (oczywiście, biorąc pod uwagę specyfikę tamtych czasów).

Opracowano na podstawie: E. Wilczok ,,150 lat hutnictwa metali nieżelaznych w Szopienicach. Dzieje Huty Metali Nieżelaznych ,,Szopienice” i jej załogi”, Katowice 1984.

Śląska Kartka Wielkanocna –  Warsztaty artystyczne dla dzieci, młodzieży i rodzin

Szukacie pomysłu na kreatywne popołudnie z rodziną? Chcecie, aby tegoroczne życzenia świąteczne miały wyjątkowy, lokalny charakter? Zapraszamy na warsztaty, gdzie tradycja spotyka się z przemysłem!

Wspólnie odkryjemy magię śląskiej Wielkanocy. Porozmawiamy o tym, kim jest Hazok, dlaczego kroszonki zachwycają precyzją wykonania i jakie zwyczaje towarzyszyły mieszkańcom regionu w tym radosnym czasie.

W programie:

Twórczy kolaż: Stworzymy autorskie kartki wielkanocne, łącząc wiosenne motywy z elementami industrialnymi.
Śląskie tradycje: Krótka pogawędka o lokalnych zwyczajach, które warto pielęgnować.
Zwiedzanie dla chętnych: Po warsztatach zapraszamy na spacer po Muzeum z przewodnikiem!

Szczegóły wydarzenia:
📅 Kiedy: 25.03.2026 r.
🕔 Start warsztatów: godz. 17:00
🕕 Zwiedzanie z przewodnikiem: godz. 18:00
📍 Gdzie: Muzeum Hutnictwa Cynku Walcownia w Katowicach, ul. 11 Listopada 50
👥 Dla kogo: Dzieci, młodzież oraz całych rodzin
📞 Zapisy: Obowiązują zgłoszenia pod numerem: +48 727 600 186
(w godzinach pracy muzeum)

Nie przegapcie okazji, by stworzyć coś pięknego i poczuć klimat nadchodzących świąt w murach dawnej WALCOWNI CYNKU! ⚒️🌷

Dzień Kobiet to okazja do rozmowy o kobiecej odwadze, która zmieniła bieg historii

🧡Zapraszamy na wyjątkowe spotkanie z Panią Wiesławą Wilczek – pielęgniarką, która była „prawą ręką” dr Jolanty Wadowskiej-Król w jej walce o zdrowie szopienickich dzieci. Gdy Doktórka stawała na pierwszej linii frontu przeciwko systemowi, Pani Wiesia była tuż obok. Charyzma i determinacja przyniosły efekty, w które niewielu wierzyło.

➡W rozmowie przywołamy wspomnienia o pracy w służbie zdrowia czasów PRL, gdzie profesjonalizm musiał iść w parze z cywilną odwagą. Porozmawiamy o relacji, która łączyła obie Panie – zaufaniu, wzajemnym wsparciu i sile kobiecego sojuszu w obliczu najtrudniejszych wyzwań. To rzadka okazja, by spojrzeć na walkę o zdrowie najmłodszych oczami najbliższej współpracownicy dr Wadowskiej-Król.

🌼Posłuchajcie, jak kobieca empatia i determinacja łamią tryby systemu. Historia walki o zdrowie ołowianych dzieci to dowód na to, że wielkie zmiany rodzą się tam, gdzie jedna odważna kobieta spotyka drugą, gotową do działania.
➡Wydarzenie dopełni słodki poczęstunek, serwowany w przerwie między rozmowami.🍪☕

Kiedy? 👉 08.03.2026 | 16:00
Gdzie? 👉 Muzeum Hutnictwa Cynku Walcownia w Katowicach, ul. 11 Listopada 50
SPOTKANIE ➡ WSTĘP WOLNY

Po wydarzeniu możliwość zwiedzenia Muzeum Hutnictwa Cynku Walcownia z Przewodnikiem (obowiązuję standardowy cennik biletów)

Jak dokumentowano ołowicę w szopienickich hutach?

Problem ołowicy w Szopienicach to sprawa sięgająca lat 10. XX w. O pierwszych, prawdopodobnych przypadkach przebywanej choroby świadczy utworzona w Szopienicach w 1913 roku szkoła specjalna. W jej dokumentach opisano przypadki wykazujące typowe objawy świadczące o przebytej ołowicy. Dzieci miały krzywe nogi, traciły słuch, często miewały problemy ze wzrokiem. Problem prawdopodobnie istniał jednak od samego początku istnienia Huty Ołowiu Walther-Croneck – mówimy tu od roku 1864. Przeciwko jej powstaniu protestował dyrektor kopalni znajdującej się w pobliskich Borkach. Lekarstwem na pyły i opary miał być wysoki, 61-metrowy komin – w rzeczywistości stał się on jednak przekleństwem regionu.

,,Księga wypadków GIESCHE SPÓŁKA AKCYJNA” z 1936 r., zbiory Muzeum Hitnictwa Cynku WALCOWNIA

Znajdująca się w zbiorach Muzeum Hutnictwa Cynku WALCOWNIA ,,Księga wypadków GIESCHE SPÓŁKA AKCYJNA” z 1936 r. zawiera informacje o przebytych zatruciach ołowiem u pracowników huty Walther-Croneck. Ołowica widnieje pod hasłem ,,choroba zawodowa” – myślano wówczas że chorują wyłącznie hutnicy. Od lat międzywojennych robotnicy byli badani regularnie pod kątem stężenia ołowiu w organizmie. Jeżeli badanie wykazało znaczne przekroczenie dopuszczalnych norm – dana osoba była ,,odstawiana” na bezpieczniejszy oddział. Takim chociażby była nasza Walcownia. Wiązało się to jednak z mniejszą płacą i dłuższym dniem pracy. Przez ten fakt hutnicy nierzadko próbowali obchodzić badania – przynosząc na takowe mocz innych osób. Pracownikom zaczęto wydawać dziennie 0.5 l mleka, co w założeniach miało pomóc w leczeniu skutków przebywanej choroby.

W 1937 r. pracę w szpitalu hutniczym spółki GIESCHE rozpoczyna Edmund Gryglewicz. Przez całą swoją zawodową karierę podejmował starania na rzecz poprawy warunków pracy szopienickich hutników. Jego działania przyniosły wymierne efekty: w Szopienicach powstały przyzakładowe laboratoria toksykologiczne wraz z pierwszym w województwie sanatorium dziennym. Dzięki niemu powstał również zakład leczniczo – zapobiegawczy. W 1946 r. napisał pracę doktorską pt. ,,Zagadnienie ołowicy w Zjednoczonych Zakładach Metali Nieżelaznych z punktu widzenia lekarza przemysłowego”. Do końca swojego życia angażował się w walkę z ołowicą.

Muzeum Hutnictwa Cynku Walcownia znajdująca się w byłym wydziale Huty Metali Nieżelaznych ,,Szopienice” dba i pielęgnuje pamięć o wszystkich osobach zaangażowanych w walkę z ołowicą na przestrzeni lat. Jesteśmy ostatnim, autentycznie zachowanym obiektem po dawnej Hucie – w pełni udostępnionym do zwiedzania. Posiadamy 120-letni ciąg technologiczny do wytwarzania blach i taśm cynkowych. Nasze maszyny są cyklicznie uruchamiane! Po więcej informacji na ten temat zapraszamy do Walcowni! Nasi przewodnicy bardzo chętnie odpowiedzą na wszystkie pytania związane z problemem ołowicy w Szopienicach. Do zobaczenia!

Gdzie dziś szukać pamiątek po Hucie Metali Nieżelaznych?

Serial Netflixa ,,Ołowiane Dzieci” wywołał ogromne zainteresowanie dawną Hutą Metali Nieżelaznych ,,Szopienice”. W jej rolę wcielił się budynek Elektrociepłowni Zabrze. Prawdziwa Huta Metali Nieżelaznych była jednak potężnym kompleksem rozciągającym się na obszarze trzech obecnych dzielnic Katowic: Szopienic, Burowca, a nawet Dąbrówki Małej. Od 1976 roku rozpoczęto proces wyłączania najbardziej szkodliwych oddziałów. Było to nierozerwalnie powiązane z pracą wykonaną przez dr Jolantę Wadowską-Król, prof. Bożenę Hager-Małecką i wąskie grono osób zaangażowanych w tą sprawę. Huta gasła od lat 80 XX w. Swój żywot dokonała ostatecznie w 2008 r. – wtedy to zamknięty został jej ostatni wydział: Walcownia Taśm. Większość obiektów przynależących dawniej do HMN została rozebrana, zburzona, albo rozkradziona. Przez wiele lat nikt nie opiekował się spuścizną po szopienickim hutnictwie cynku i ołowiu. W tym miejscu warto zadać pytanie: gdzie dziś szukać pamiątek po byłej Hucie? Spieszymy z odpowiedzią: tym miejscem jest Muzeum Hutnictwa Cynku WALCOWNIA.

Nasz obiekt przetrwał – uratowany przez Fundację Ochrony Dziedzictwa Przemysłowego Śląska i byłych pracowników Huty. Muzeum zlokalizowane jest w dawnym wydziale walcowni cynku Huty Metali Nieżelaznych ,,Szopienice”. Co najważniejsze – posiada oryginalne, autentyczne wyposażenie, co wydaje się wręcz nieprawdopodobne. Wyposażenie, które ciągle jest w ruchu – niektóre maszyny są cyklicznie uruchamiane. Tu nie zmieniło się praktycznie nic od 120 lat!

Walcownia Cynku w 1927 r. – Hala Maszyn Parowych

Walcownia Cynku w 2026 r. – Hala Maszyn Parowych

Cztery potężne maszyny parowe z 1904 r., walcarki wstępne i wykańczające oraz maszyny obrabiające – to wszystko na wyciągnięcie ręki w naszym Muzeum.

Walcownia powstała jako część Huty Bernhardhi w roku 1904. Huta w latach 30 XX w. zmieniła swój profil – powstał na niej Wydział Elektrolizy Cynku HMN ,,Szopienice”, pracujący nieprzerwanie do 2003 roku. Natomiast Walcownia przez cały okres swojego trwania była wydziałem przetwórczym: produkowała głównie blachy i taśmy cynkowe, a także kubki bateryjne.

Kiedy Walcownia została zamknięta – zaopiekowali się nią byli pracownicy Huty. Dobrze wiedzieli, jak cenne wyposażenie znajduje się w Walcowni. Mówimy tu o unikatowym na skalę europejską ciągu technologicznym do wytwarzania blach i taśm cynkowych. Walczyli o to, aby właśnie w Walcowni powstało Muzeum Hutnictwa Cynku – będące spadkobiercą burzliwych (ciemnych i jasnych) dziejów szopienickiego hutnictwa cynku i ołowiu. Ich marzenia zostały zrealizowane w 2013 – kiedy Walcownię przejęła Fundacja Ochrony Dziedzictwa Przemysłowego Śląska. Za sprawą olbrzymiego wysiłku i trudu Fundacji – od 2015 r. obiekt funkcjonuje już jako Muzeum. Opowiadające o całej historii hut Szopienic i Burowca. W Walcowni swoje miejsce znaleźli również byli pracownicy – Stowarzyszenie n/rz. Powstania Muzeum Hutnictwa Cynku. Prowadzą oni Izbę Tradycji Hutniczych z wyjątkowymi pamiątkami i artefaktami po dawnej Hucie.

Wchodząc do Walcowni – wkraczają Państwo do prawdziwej, dawnej części Huty Metali Nieżelaznych. Nasi przewodnicy opowiedzą jej pełną, 190-letnią historię. Odpowiedzą także na wszystkie pytania – związane również z wątpliwościami po obejrzeniu ,,Ołowianych Dzieci”. W Walcowni bije przemysłowe serce regionu – zapraszamy do jego doświadczenia. Jesteśmy do Państwa dyspozycji w weekendy, oraz w tygodniu (wtorek-piątek).

Oprowadzanie z przewodnikiem w weekendy:

10.30, 12.00, 13.30, 15.00, 16.30

Oprowadzanie z przewodnikiem w tygodniu (wtorek-piątek):

12.00, 14.00

Serdeczenie zapraszamy!

Prawda i fałsz w ,,Ołowianych Dzieciach” 

Jesteśmy po premierze serialu Netflixa ,,Ołowiane Dzieci”. Opowieść o Jolancie Wadowskiej-Król wzbudziła zainteresowanie tysięcy widzów. Netflix podreśla jednak że serial jest wyłącznie zainspirowany prawdziwymi wydarzeniami, które dokonały się w Szopienicach. Dziś, spróbujemy odpowiedzieć sobie na pytanie: co w serialu Netflixa była prawdą, a co zwyczajnym kłamstwem.

Jako Muzeum Hutnictwa Cynku ,,Walcownia” pragniemy prezentować historię taką, jaka była w rzeczywistości. Dzieje szopienickich hut cynku i ołowiu ukazują nam ponad 190 lat historii. Trudnej – związanej z zanieczyszczeniem środowiska i wpływu na ludzkie zdrowie, a także tej podniosłej – związanej z historią ludzi dla których Huta była całym życiem.

Nasze Muzeum prezentuje również oryginalne wyposażenie – cały, pełny ciąg technologiczny do walcowania blach i taśm cynkowych. To uczta dla wszystkich fanów ,,industrialu” i techniki. Walcownia to żywa historia.

MIT 1: Jolanta Wadowska-Król odkryła że dzieci chorują na ołowicę

Na samym początku najbardziej kontrowersyjny motyw. Serial Netflixa przedstawia nam że to Jolanta Wadowska-Król odkrywa że dzieci z Targowiska chorują na ołowice – na własną rękę chodząc po szpitalach, sprawdzając wyniki badań najmłodszych. Rzeczywistość wyglądała zupełnie inaczej. Jako pierwsza dokonała tego prof. Bożena Hager-Małecka, przedstawiona w serialu jako prof. Krystyna Berger. To ona rozpoznała ołowicę u jednego z pacjentów Jolanty Wadowskiej – Król. Po dokonaniu tego przerażającego odkrycia nakazała Wadowskiej – Król przeprowadzenie badań na większej liczbie dzieci aby sprawdzić czy jest to jedynie przypadek, czy pełnoskalowa epidemia. Bez wyraźnego pozwolenia prof. Hager – Małeckiej, Wadowska-Król nie mogłaby przeprowadzić jakichkolwiek badań na własną rękę. Co ważne – sama Wadowska zawsze to podkreślała. Podkreśla to też rodzina ,,Doktórki od Familoków”. Nie wiadomo dlaczego twórcy serialu zdecydowali się na wykreowanie fikcyjnej postaci prof. Krystyny Berger – jednocześnie znacznie umniejszając jej dokonaniom. Odkrycie, a następnie próba zwalczenia problemu ołowicy w Szopienicach było działaniem zespołowym. W żaden sposób nie umniejsza to poświęceniu i pracy Jolanty Wadowskiej – Król.

MIT 2: Reakcja mieszkańców Szopienic na działania Wadowskiej-Król

Serial przedstawia nam mieszkańców Szopienic jako grupę jednoznacznie negatywnie nastawioną do działań Wadowskiej-Król. Lekarka jest obrażana, wyśmiewana – a w jednym z odcinków mieszkańcy palą samochód należący do jej rodziny. Nie ufają jej nawet matki chorujących dzieci. A jak to było naprawdę? Wadowska-Król cieszyła się ogromnym szacunkiem mieszkańców. Najlepszym potwierdzeniem tych słów jest frekwencja podczas badań dzieci z najbardziej zagrożonych miejsc. Pierwsze badanie = 100% frekwencja. Drugie badanie na większej ilości dzieci = frekwencja ponownie 100%-towa. Jolanta Wadowska-Król była Katowiczanką – w Szopienicach nie pojawiła się ,,znikąd”. Nie posługiwała się co prawda językiem śląskim, ale doskonale wyczuwała klimat panujący w Szopienicach, rozumiała mieszkańców i ich problemy, a oni odwdzięczali się jej zaufaniem. Stali za nią murem – co widoczne jest również i dziś. Doktórki w Szopienicach nie można tknąć.

MIT 3: Filtry

No tak – i tutaj dochodzimy do kwestii która do tej pory nie wybrzmiała w dyskusji na temat Ołowianych Dzieci. A powinna – bo stanowi ważny, jeśli nie najważniejszy wątek w serialu. Filtry. Jak to z nimi było? Według serialu pracownicy Huty, na polecenie towarzysza Grudnia mieli je ściągać, aby zapewnić ,,większy cug” w piecach – zanieczyszczając i trując w ten sposób środowisko. Serialowa Wadowska używa argumentu ,,zdejmowanych filtrów” aby przekonać matki chorujących dzieci do podjęcia działań wymierzonych przeciwko ,,trującej” Hucie. Nie jestem specjalistą w tym temacie więc zasięgnąłem opinii osoby która zna się na rzeczy. Na tej podstawie trzeba stwierdzić że wątek ten jest przekłamany. Filtry workowe w hucie nie odpowiadały za ciąg w piecach – ten był wytwarzany przez wentylatory. Ich zadaniem (filtrów) było wychwytywanie pyłu ołowionośnego z gazów odlotowych. Taki pył miał wartość surowcową i wracał do procesu, więc jego celowe usuwanie byłoby ekonomicznie nielogiczne. Emisje mogły wynikać raczej z nieszczelności instalacji lub obejść awaryjnych, a nie z samej obecności filtrów. Trzeba też pamiętać, że huta działała od XIX wieku, więc nawet przy stopniowej poprawie technologii dochodziło do wieloletniej akumulacji pyłów w glebie i zabudowie. W serialu pokazano to w uproszczeniu, bo dla widza łatwiej jest zrozumieć jeden wyraźny symbol problemu niż złożony system przemysłowy.

Podsumowując: Filtry założone na hucie nie miały absolutnie żadnego wpływu na ciąg w piecach. Potwierdzają to również byli pracownicy Huty Metali Nieżelaznych. Zanieczyszczenie środowiska wynikało z szeregu innych powodów.

MIT 4: HUTA – fakty

Tutaj bardziej sprostowanie wynikające z dyskusji na portalach społecznościowych. Serialowa huta przedstawiona jest jako jeden, ogromy zakład przemysłowy. W jego rolę wciela się EC (jaka?). Wyjaśnijmy sobie parę rzeczy: Huta Metali Nieżelaznych to nie był jeden budynek – w jej skład wchodziło kilka kompleksów rozmieszczonych w różnych częściach Szopienic i Burowca (Wstawka z mapą Szopienickich hut). Do końca II WŚ. szopienickie huty posiadały nazwy pochodzące jeszcze z czasów niemieckich właścicieli – po roku 45 nazwy te uległy zmianie. I tak np. Huta Walther – Croneck stała się wydziałem Huty Ołowiu, Huta Uthemann wydziałem Huty Cynku, a Huta Seager – Prażalnią. Nazwa ,,HMN” funkcjonowała od 1972 roku. Pozostałością po Hucie Uthemann jest zabytkowa cechownia oraz wieża ciśnień (zdjęcie), natomiast Huta Ołowiu znajdowała się przy ul. Obrońców Westerplatte, na Burowcu – dziś funkcjonuje tam prywatna firma. Jedynym, w pełni zachowanym, autentycznym obiektem po dawnej HMN jest 120 –letnia Walcownia Cynku – w której dziś funkcjonuje wyjątkowe Muzeum Hutnictwa Cynku – serdecznie zapraszamy do odwiedzin!

MIT 5: wokół postaci Wadowskiej-Król

Jolanta Wadowska-Król nie była w ciąży podczas prawdziwych wydarzeń. Nie mieszkała przy hucie. Jej przychodnia znajdowała się w Dąbrówce Małej, ok. dwóch km od Huty Ołowiu. Nie zachorowała także na ołowicę – miała tylko nieznacznie podwyższony poziom ołowiu w organizmie. Jeżeli chodzi o obserwację ze strony Służby Bezpieczeństwa – rodzina lekarki potwierdza że takie sytuacje miały miejsce. Nie mniej – lekarka nie była aresztowana, ani porwana. Nie grożono jej utratą życia. Podczas przeprowadzanych badań zachowywała maksymalną ostrożność – co zaleciła jej prof. Hager-Małecka. Kreacja serialowej ,,Doktórki” jest temperamentna, charakterna, a nawet zadziorna, zdeterminowana aby osiągnąć swój cel. Tutaj można znaleźć zbieżności z pierwowzorem. Jednak, prawdziwa doktórka nie była aż tak impulsywna i porywcza. Myślała nad konsekwencjami swoich czynów. Gdyby nie jej ostrożność i rozwaga przeprowadzanie badań mogłoby nigdy nie dojść do skutku.

WŁADZA:

Trzeba jednak powiedzieć że serial bardzo dobrze oddaje konflikt na linii Grudzień – Ziętek. Wojewoda Jerzy Ziętek, nazywany na Śląsku ,,wujkiem Jorgiem” był bardzo pozytywnie odbierany przez mieszkańców byłego woj. Katowickiego. Powstaniec Śląski, Ślązak z krwi i kości. Odpowiadał on za powstanie wielu obiektów które służą mieszkańcom do dziś – m.in. Parku Śląskiego. Troszczył się o mieszkańców, a z ich opowieści wiemy że można było u niego załatwić wszystko. Zupełnie inaczej sytuacja miała się z towarzyszem Grudniem. Buńczuczny, arogancki I Sekretarz w Katowicach kojarzył się mieszkańcom głównie z wyzyskiem i nadmierną potrzebą tworzenia ,,wyników”. Był przedstawicielem woli Warszawy na Śląsku. Starsi Ślązacy po dziś odnoszą się do jego postaci z pogardą. Ziętek i Grudzień nie pałali do siebie sympatią i nie starali się tego szczególnie ukrywać.

Podsumowując – serial Netflixa przedstawia nam pewną kreacje rzeczywistości Górnego Śląska w latach 70 XX w. Twórcy wyraźnie zaznaczyli że jest to jedynie inspiracja prawdziwymi wydarzeniami. Nie należy ich przyjmować za prawdę historyczną. Pewne rzeczy warto jednak sprostować, by ludzie nie znający tej sprawy nie powielali historii wymyślonych na potrzeby serialu. Rzeczywistość bowiem zawsze jest bardziej skomplikowana. Tak samo było w Szopienicach.

Autor: Arkadiusz Kałwa

Walka w cieniu propagandy – Jolanta Wadowska-Król

Polska, lata 70. XX w. Cały kraj staje się wielkim placem budowy. W górę pną się osławione bloki z wielkiej płyty, prowadzona jest intensywna ekspansja przemysłu ciężkiego z jego naczelną inwestycją Hutą Katowice. Na ulicach miast powiew Zachodu w postaci produkowanych na francuskiej licencji autobusów Berliet. W domach coraz powszechniej spotkać można produkty, których próżno było szukać w erze Władysława Gomułki (np. Coca-Cola). Trasa W-Z, Gierkówka, no i Fiat 126p… Zachodnie kredyty pozwalają Polsce Ludowej na nieprzeciętny skok cywilizacyjny. Społeczeństwo zewsząd karmione jest propagandą wypływającą spod ręki Macieja Szczepańskiego, przewodniczącego Komitetu ds. Radia i Telewizji. Wedle niej Polska miała być dziesiątą gospodarką świata, pewnie zmierzającą po kolejne rekordy w przemyśle ciężkim i rolnictwie – krajem mlekiem i miodem płynącym.
Nagle, w samym środku utopijnej wizji Polski gierkowskiej, pojawia się niepozorna kobieta – lekarka z niewielkiej przychodni w Dąbrówce Małej, Jolanta Wadowska-Król. Jej potajemne badania (zlecone przez prof. Hager – Małecką) dowodzą, że w mateczniku Gierka, na Śląsku, w Szopienicach, ma miejsce epidemia ołowicy wśród dzieci i mieszkańców. Wadowska-Król sypie solą w oczy władzy przekonanej o słuszności obranego przez siebie kierunku. Wizja rozpowszechnienia tej przerażającej informacji na Górnym Śląsku, a następnie w całym kraju, niepokoi rządzącą ekipę. Stanowi drzazgę w oku, która nie służy propagandowej narracji. Wadowska-Król toczy heroiczną batalię z aparatczykami systemu – dla których liczą się wyłącznie wyniki. Huta Metali Nieżelaznych znajdowała się w gronie dziesięciu najlepszych podatników Polski Ludowej. Jednocześnie wiele z jej wydziałów funkcjonowało w oparciu o stare, archaiczne procesy technologiczne, na maszynach pamiętających początek XX w. W centrum tej tragedii najbardziej poszkodowani okazali się zwykli ludzie – mieszkańcy i robotnicy.
Walka stoczona przez Jolantę Wadowską-Król przyniosła zamknięcie najbardziej szkodliwych wydziałów HMN (wydziału ołowiu i huty cynku) i ochroniła tysiące dziecięcych istnień przed destrukcyjnym działaniem ołowiu. Władza odwdzięczyła jej się w wyjątkowy sposób – zablokowaniem pracy doktorskiej. Przez wiele lat historia ta nie ujrzała światła dziennego. Żyła natomiast w świadomości wdzięcznych mieszkańców i „ołowianych dzieci”, które zawdzięczały Wadowskiej życie.
Od tamtych wydarzeń minęło 40 lat. Z perspektywy czasu propaganda epoki Edwarda Gierka wywołuje dziś głównie politowanie – krótkie wspomnienie słusznie minionych lat. Natomiast historia bohaterskiej lekarki, Jolanty Wadowskiej – Król, staje się synonimem heroizmu i odwagi w czasach, w których za głoszenie prawdy należało zapłacić ogromną cenę. Muzeum Hutnictwa Cynku ,,Walcownia” dba i pielęgnuje pamięć o dziejach szopienickiego hutnictwa cynku i ołowiu. Szczególnie ważną rolę odgrywają w niej postacie które przez szereg lat toczyły walkę z jego szkodliwymi następstwami.

ŚLĄSKIE KONTEKSTY  

Muzeum Hutnictwa Cynku „Walcownia” w Katowicach realizuje cykl wykładów popularnonaukowych pod nazwą „Śląskie Konteksty. Nauka, historia i współczesność”.

Projekt stanowi interdyscyplinarną platformę prezentacji rzetelnej wiedzy naukowej dotyczącej historii Górnego Śląska oraz współczesnych konsekwencji jego przemysłowej przeszłości, widocznych w sferze środowiskowej, zdrowotnej, społecznej i kulturowej.
Jednym z impulsów do zainicjowania cyklu była szeroka debata społeczna wywołana premierą serialu fabularnego „Ołowiane dzieci”, podejmującego temat skażeń środowiskowych i ich skutków zdrowotnych w regionie. Produkcja ta zwróciła uwagę opinii publicznej na problematykę o istotnym znaczeniu społecznym, jednocześnie ujawniając potrzebę osadzenia poruszanych wątków w rzetelnych źródłach naukowych oraz szerszym kontekście historycznym, społecznym i środowiskowym.

Pierwsze wykłady realizowane w ramach cyklu będą miały na celu przedstawienie naukowego i historycznego tła zagadnień obecnych w narracji serialowej, umożliwiając odbiorcom krytyczny i świadomy odbiór treści audiowizualnych oraz odróżnienie przekazu fabularyzowanego od ustaleń badawczych.

Projekt realizowany będzie w okresie luty–grudzień 2026 r. w siedzibie Muzeum Hutnictwa Cynku „Walcownia” w Katowicach. Wstęp na wszystkie wydarzenia będzie bezpłatny.

Śląskie Konteksty to cykl otwartych wykładów popularnonaukowych poświęconych historii, dziedzictwu i współczesnym wyzwaniom Górnego Śląska. Projekt łączy wiedzę akademicką z aktualnymi tematami obecnymi w debacie publicznej, oferując odbiorcom możliwość pogłębionej refleksji nad przemysłową przeszłością regionu i jej konsekwencjami.

Projekt objęty patronatem medialnym portalu slazag.pl
Wystąpiono o objęcie cyklu Honorowym Patronatem Marszałka Województwa Śląskiego.


20.03.2026 | 18:00
🔶,,Ołów, dym i filtry: jak naprawdę działała produkcja metali ciężkich” -dr inż Oktawian Bialas

➡️ŚLĄSKIE KONTEKSTY to cykl spotkań poświęcony historycznym, społecznym i gospodarczym uwarunkowaniom rozwoju Górnego Śląska, ze szczególnym uwzględnieniem procesów industrializacji oraz ich długofalowych konsekwencji.
Wykłady stanowią naukowe tło refleksji nad przemianami regionu
i współczesną interpretacją jego dziedzictwa.

👩‍🔬Bio:

Dr inż. Oktawian Bialas, łączy popularyzację wiedzy o przemyśle Górnego Śląska z zaawansowanymi badaniami w inżynierii materiałowej i biomateriałach. Współpracował z Muzeum Walcowni Cynku w Katowicach oraz pełnił funkcję konsultanta ds. hutnictwa przy produkcji serialu „Ołowiane dzieci”. Jest adiunktem w Laboratorium Badania Materiałów na Wydziale Mechanicznym Technologicznym Politechniki Śląskiej, gdzie prowadzi badania nad strukturą i własnościami stopów tytanu i TiAu dla zastosowań biomedycznych, obejmujące powierzchniową modyfikację laserową i wytwarzanie powłok poprawiających kompatybilność biologiczną.
Jako kierownik i wykonawca projektów NCN zajmuje się interakcją lasera z materiałami wieloskładnikowymi, wykorzystując symulacje numeryczne, mikroskopię SEM/EDS oraz analizy tribologiczne, w tym również badania materiałowe przedmiotów historycznych i zabytków. Doświadczenie zdobywał podczas staży badawczych w laboratoriach we Francji, Niemczech i na Słowacji. Jest autorem patentu oraz publikacji naukowych w czasopismach o zasięgu międzynarodowym.

Wstęp na wykład – bezpłatny!
Liczba miejsc jest ograniczona. Prosimy o dokonanie rezerwacji miejsca:
☎️727 600 186
📩walcownia@muzeatechniki.pl
📄formularz zgłoszeniowy
🎫Bilety na DODATKOWE ZWIEDZANIE po wykładzie:
35 zł – Bilet Normalny
30 zł – Bilet Ulgowy/Senior
27 zł – Bilet z Kartą Seniora
105 zł – Bilet Rodzinny (2+2)

📆Kiedy i gdzie? 20.03.2026 | 18:00
Muzeum Hutnictwa Cynku WALCOWNIA ul. 11 Listopada 50, 40-387 Katowice


10.04.2026 | 18:00
🔶,,Ocalić od ołowiu, ocalić od zapomnienia. Prawdziwa historia prof. Bożeny Hager-Małeckiej i dziedzictwo jej rodziny” – Stanisław Torbus

➡️ŚLĄSKIE KONTEKSTY to cykl spotkań poświęcony historycznym, społecznym i gospodarczym uwarunkowaniom rozwoju Górnego Śląska, ze szczególnym uwzględnieniem procesów industrializacji oraz ich długofalowych konsekwencji.
Wykłady stanowią naukowe tło refleksji nad przemianami regionu
i współczesną interpretacją jego dziedzictwa.

👩‍🔬Bio:

Stanisław Torbus, Politolog, samorządowiec i działacz społeczny z Tarnowskich Gór, pełniący m.in. funkcje wicestarosty oraz członka Zarządu Powiatu Tarnogórskiego. Absolwent Uniwersytetu Śląskiego oraz Studium Retoryki Uniwersytetu Jagiellońskiego.
Od wielu lat działa na rzecz ochrony i popularyzacji dziedzictwa historycznego Śląska. Jako menedżer projektu „Tarnogórzanie dla Pamięci” doprowadził do postawienia w Tarnowskich Górach pomników upamiętniających dawną synagogę oraz cmentarz ewangelicki. Stale opiekuje się również lokalnym cmentarzem żydowskim. Jest inicjatorem międzypokoleniowego programu „Memento”, w ramach którego uczniowie tarnogórskich szkół przeprowadzają wywiady z naocznymi świadkami najważniejszych wydarzeń z historii Śląska. Aktywnie uczestniczy w debatach o tożsamości regionu – w 2022 roku zainicjował skuteczną obronę patronatu Jerzego Ziętka nad Górnośląskim Centrum Rehabilitacji „Repty”.
Prywatnie wnuk prof. Bożeny Hager-Małeckiej. Konsekwentnie pielęgnuje pamięć o zasłużonym dla Śląska rodzie Hagerów. Dzięki jego staraniom oraz współpracy z muzeami w Zabrzu i Tarnowskich Górach, udało się doprowadzić do wydania odnalezionego pamiętnika Bronisława Hagera zatytułowanego „Moja droga do wolności”.

Wstęp na wykład – bezpłatny!
Liczba miejsc jest ograniczona. Prosimy o dokonanie rezerwacji miejsca:
☎️727 600 186
📩walcownia@muzeatechniki.pl
📄formularz zgłoszeniowy
🎫Bilety na DODATKOWE ZWIEDZANIE po wykładzie:
35 zł – Bilet Normalny
30 zł – Bilet Ulgowy/Senior
27 zł – Bilet z Kartą Seniora
105 zł – Bilet Rodzinny (2+2)

📆Kiedy i gdzie? 10.04.2026 | 18:00
Muzeum Hutnictwa Cynku WALCOWNIA ul. 11 Listopada 50, 40-387 Katowice

17.04.2026 | 18:00
🔶,,Środowiskowe narażenie dzieci na metale ciężkie zawarte w glebach placów zabaw
w Katowicach-Szopienicach” – Dr hab. Grzegorz Dziubanek

➡️ŚLĄSKIE KONTEKSTY to cykl spotkań poświęcony historycznym, społecznym i gospodarczym uwarunkowaniom rozwoju Górnego Śląska, ze szczególnym uwzględnieniem procesów industrializacji oraz ich długofalowych konsekwencji.
Wykłady stanowią naukowe tło refleksji nad przemianami regionu
i współczesną interpretacją jego dziedzictwa.

👩‍🔬Bio:
Grzegorz Dziubanek

doktor habilitowany nauk o zdrowiu, Profesor Śląskiego Uniwersytetu Medycznego w Katowicach, Prodziekan ds. Studenckich Wydziału Zdrowia Publicznego w Bytomiu oraz Kierownik Katedry Zdrowia Środowiskowego ŚUM. Zainteresowania naukowo-badawcze skupia wokół środowiskowych uwarunkowań zdrowia oraz oceny środowiskowego ryzyka zdrowotnego. Autor licznych prac naukowych w zakresie wpływu zanieczyszczeń powietrza, metali ciężkich oraz chlorowcopochodnych trwałych zanieczyszczeń organicznych na zdrowie. Nauczyciel akademicki z dużym doświadczeniem zawodowym, promotor wielu prac dyplomowych dotyczących zdrowia środowiskowego oraz zarządzania ryzykiem zdrowotnym.

Wstęp na wykład – bezpłatny!
Liczba miejsc jest ograniczona. Prosimy o dokonanie rezerwacji miejsca:
☎️727 600 186
📩walcownia@muzeatechniki.pl
📄formularz zgłoszeniowy
🎫Bilety na DODATKOWE ZWIEDZANIE po wykładzie:
35 zł – Bilet Normalny
30 zł – Bilet Ulgowy/Senior
27 zł – Bilet z Kartą Seniora
105 zł – Bilet Rodzinny (2+2)

📆Kiedy i gdzie? 17.04.2026 | 18:00
Muzeum Hutnictwa Cynku WALCOWNIA ul. 11 Listopada 50, 40-387 Katowice

Ferie w Muzeum Hutnictwa Cynku Walcownia

Podczas ferii zimowych Muzeum Hutnictwa Cynku Walcownia w Katowicach zaprasza dzieci i młodzież na cykl warsztatów łączących twórcze działania z lokalną historią i wyobraźnią. Program zajęć inspirowany jest śląskim folklorem, dawnymi opowieściami oraz motywami obecnymi w przemysłowym krajobrazie regionu. 

Zajęcia skierowane są do dzieci i młodzieży i stanowią propozycję spędzenia ferii w sposób kreatywny, spokojny i oparty na bezpośrednim doświadczeniu. Zachęcamy do udziału również opiekunów. 

Uczestnicy warsztatów będą mieli okazję pracować z różnymi technikami plastycznymi, tworzyć własne małe dzieła oraz poznawać historie zakorzenione w miejscu, w którym odbywają się zajęcia. Autentyczna przestrzeń dawnej walcowni stanowi naturalne tło dla opowieści i działań twórczych, pozwalając spojrzeć na lokalne dziedzictwo z nowej perspektywy.

Warsztaty odbywają się w dniach 17-20 oraz 24 -27 Luty 2026 o wybranych godzinach. Po zajęciach zapraszamy na zwiedzanie z przewodnikiem!

Każdy dzień to inna historia i temat warsztatu artystycznego:

17 i 25.02. Harley’owe historie – Zrób sobie motocykl!

Marzysz o tym, by poczuć moc kultowego Harley’a? Teraz możesz samodzielnie stworzyć swój własny mini motocykl! W części warsztatowej dzieci i młodzież będą projektować modele z gazet i innych materiałów w duchu zero waste.
To świetna okazja, by puścić wodze wyobraźni, rozwinąć zdolności manualne i nauczyć się, że kreatywność może być przyjazna dla planety. Każdy motocykl będzie unikalny – tak jak legendarny Harley!

18 i 24.02. Bebokowe opowieści – Zrób sobie Beboka!

Nikt nigdy go nie widział. Krążą plotki: że może mieć nawet metr wysokości, szorstkie futro ma koloru węgla, inni mówią że jest niewielki, kolorowy i ma ogromne ślepia. Wszyscy są zgodni, że na pewno ma ogon! Najczęściej zamieszkiwał strychy, piwnice, ciemne kąty… a ostatnio przewodnik zauważył kawałek jego ogonka, znikający za piecem na hali Walcowni.
Zapraszamy do własnoręcznego stworzenia filcowych zabawek przedstawiających postać Beboka.

19 i 26.02. Kolażowe bajanie – Śląskie stworki i inne zjawy

Podobno kryją się w zakamarkach i ciemnych uliczkach, mieszkają w najmniej spodziewanych miejscach, pojawiają się w dawnych opowieściach. Śląskie stworki i inne zjawy od lat pobudzają wyobraźnię. Każdy słyszał o nich inną wersję historii.

Podczas warsztatów uczestnicy stworzą własne fantastyczne postacie, opierając sie na śląskim folklorze, wykorzystując technikę kolażu. Będzie miejsce na wyobraźnię, swobodne łączenie obrazów i twórczą zabawę.

20 i 27.02. Beboki breloki

Bebok, jeden z najbardziej znanych śląskich stworków, od lat pojawia się w opowieściach i wyobraźni mieszkańców regionu. Tajemniczy, trochę straszny, a trochę zabawny – każdy wyobraża go sobie inaczej.

Podczas warsztatów uczestnicy wykonają własne breloki z wizerunkiem Beboka. Każda praca będzie inna, bo każdy Bebok ma swój charakter. 

Godziny warsztatów: 10:00 | 12:00 | 14:00

Czas trwania warsztatu: ok. 1 godzina

Zwiedzanie z przewodnikiem: ok. 1 godzina

Cena: 30 zł od uczestnika

Limit miejsc: 30 osób w grupie.

Obowiązują zapisy: 727 600 186 | walcownia@muzeatechniki.pl 

Decyduje kolejność zgłoszeń!

Zapraszamy grupy mniej lub bardziej zorganizowane oraz uczestników indywidualnych!

Konkurs fotograficzny „Zakochaj się w Walcowni”

„Zakochaj się w Walcowni” to walentynkowy konkurs fotograficzny organizowany przez Muzeum Hutnictwa Cynku Walcownia w Katowicach, skierowany do wszystkich miłośników fotografii, klimatycznych miejsc i wyjątkowych emocji.

Zapraszamy do odwiedzenia MHC Walcownia i spojrzenia na jej industrialną przestrzeń z romantycznej perspektywy. Podczas swojej wizyty w Naszym Muzeum w dniach 13.01-12.02.2026 wykonaj fotografię, która uchwyci miłość, bliskość lub po prostu wyjątkowy nastrój tego miejsca, może to być selfie, zdjęcie z drugą połówką albo artystyczne ujęcie przestrzeni oddające walentynkowy klimat.

Twoje zdjęcie stanie się częścią konkursowej galerii – wszystkie zgłoszone fotografie zostaną opublikowane na stronie internetowej Muzeum Techniki oraz na profilu Facebook Walcowni, opatrzone podpisem autora.  Głosowanie odbywa się poprzez dodanie komentarza z emotikoną serca (❤️ – dowolny kolor) pod wybranym zdjęciem, publiczność serwisu Facebook zdecyduje, które prace skradły najwięcej serc.

Konkurs skierowany jest do osób w wieku 16 lat i więcej i stanowi doskonałą okazję, by połączyć wizytę w Walcowni z twórczą zabawą oraz walentynkową atmosferą.

Nagrody:

I miejsce: romantyczna kolacja 3-daniowa przy świecach dla dwojga w Restauracji Terra Mare w Katowicach.

II  miejsce: nagroda książkowa

III miejsce: nagroda książkowa

Harmonogram konkursu: 

13.01 – 12.02.2026: nadsyłanie prac

14 – 21.02.2026: głosowanie w serwisie Facebook (koniec głosowania 21.02.26, g.15:00)

22.02.2026: ogłoszenie wyników konkursu

HUTA RECKE – blenda i kadm

Muzeum Hutnictwa Cynku ,,Walcownia” kultywuje pamięć o hutach cynku i ołowiu Szopienic i Burowca. Na przestrzeni ostatnich 190 lat obszar ten został wypełniony przez obiekty będące świadkiem prężnego rozwoju górnośląskiego hutnictwa metali nieżelaznych. Współcześnie można uznać, że tego typu zakłady stanowiły początek potężnego przemysłowego dziedzictwa, z którego wyrosła m.in. późniejsza Huta Katowice – symbol nowoczesnego hutnictwa stalowego w PRL.


Na przestrzeni wieków: XIX i XX wiele obiektów stanowiących dziedzictwo szopienickiego przemysłu popadło w ruinę, jeszcze większa liczba zakładów została zrównana z ziemią. Pozostały nieme pamiątki – fotografie, archiwalne opisy, relacje świadków. Walcownia Cynku, będąca częścią byłej Huty Bernhardi i Huty Metali Nieżelaznych została uratowana dzięki Fundacji Ochrony Dziedzictwa Przemysłowego Śląska. Dziś, dzięki niej, możemy świadczyć i pisać o obiektach dla których los nie był aż tak łaskawy. Jednym z takich obiektów była prażalnia blendy ,,Recke”.

Geneza powstania – BLENDA NA RATUNEK

Zaistnienie hutnictwa cynku na Górnym Śląsku zaowocowało intensywną eksploatacją złóż obfitych pokładów rudy galmanu. Złe gospodarowanie złożami przez pierwszych nadzorców przyczyniło się do wyczerpania, bądź też zniszczenia bogatych zasobów. Wraz z malejącym wydobyciem spadała również wydajność produkcja metalu, co znacząco wpływało na pracę kopalni i kondycję całej branży. A to stanowiło poważny problem dla wszystkich spółek działających w obrębie cynkowej gałęzi przemysłu ciężkiego. Należało zatem rozpocząć poszukiwania alternatywy dla wybiedzonego galmanu. Ratunkiem okazała się być blenda cynkowa którą odnaleziono na większych głębokościach dotychczasowych, górnośląskich kopalni galmanu (m.in. w kopalni cynku Bleichscharley należącej do spółki Georg von Giesche’s Erben). Był to moment przełomowy dla historii hutnictwa cynku na Górnym Śląsku.

Jednak, jak to w życiu bywa, sprawa była o wiele bardziej skomplikowana niż mogłoby się zdawać. Problemem była bowiem sprawa adaptacji nowego surowca w ówcześnie funkcjonujących hutach cynku. Blenda cynkowa mogła zostać poddana do destylacji dopiero po usunięciu z niej siarki. Stwarzało to potężny problem wynikający z zanieczyszczania środowiska w trakcie takiego procesu. Spółki które zdecydowały się na budowę prażalni blendy cynkowej (w których zachodził wyżej wspomniany proces oczyszczania blendy z siarki) musiały uzyskać odpowiednią licencję w której zobowiązywały się do utylizacji dwutlenku siarki – najczęściej w postaci kwasu siarkowego. Na takie przedsięwzięcia pozwolić sobie mogły tylko najbogatsze marki. W ich gronie znajdował się koncern Georg von Giesche’s Erben (pol. spadkobiercy Gieschego), współpracujący z wieloma zakładami produkcji metali w regionie.

NAJWIĘKSZY KOMIN NA GÓRNYM ŚLĄSKU

Friedrich Bernhardi (ówczesny dyrektor spółki) we wniosku licencyjnym zadeklarował, że prażalnia będzie wytwarzała 10 tys. ton blendy rocznie – do atmosfery przedostawać się miało aż 600 ton dwutlenku siarki. Potrzebna była zatem budowa komina odpowiedniej wysokości. Nie byle jakiego. Nowo powstały, mierzący sobie 93,6 m. kolos stał się wówczas największym kominem Górnego Śląska. Trzeba w tym miejscu zaznaczyć że dwutlenek siarki i tak wracał na ziemię w postaci kwaśnych deszczy. W maju 1875 roku zakład rozpoczął pracę. Prażalnia blendy wraz z fabryką kwasu została nazwana hutą ,,Recke” (od nazwiska Constantina Graf v, d. Recke, przewodniczącego Kolegium Reprezentantów Georg von Giesche’s Erben). Wybudowano ją w Roździeniu, w niedalekim sąsiedztwie rzeki Rawy (obecnie ul. Roździeńska).

Początkowo posiadała osiem pieców prażalniczych – pierwszy rok funkcjonowania przyniósł wyprodukowanie 4.2 tys. ton blendy i 1.2 tys. ton kwasu siarkowego. Zakład był systematycznie rozbudowywany – w 1879 r. fabryka kwasu uzyskała instalację pozwalającą na wytwarzanie kwasu azotowego. W podobnym czasie uruchomiono kolejne cztery piece prażalnicze. Bazowano głównie na sprawdzonych technologiach pieców patentu Hasenclevera. Powstał również magazyn wybudowany w celu przechowywania kwasu siatkowego w odpowiednich warunkach.

Lata 1895-1897 przyniosły wymianę starych pieców Hasenclevera na rzecz nowych pieców Liebiga i Liebiga-Eichhorna. Było to konieczne w celu zaopatrzenia w surowiec przestarzałych hut Wilhelmina, Norma i Paul. Prażalnia ,,Recke” stała się zarazem największym tego typu zakładem na całym Górnym Śląsku, a jej działalność miała znaczenie także dla późniejszego rozwoju fabryk metali, które kontynuowały tradycję przemysłową regionu.

KONIEC PRAŻALNI

I Wojna Światowa przyniosła kryzys we wszystkich zakładach funkcjonujących w obrębie Georg von Giesche’s Erben. Nie ominęło to także prażalni ,,Recke” – w tamtym czasie z użytku wyłączono 10 pieców, głównie z powodu braku kwasu azotowego używanego wtedy do produkcji dynamitu (na potrzeby niemieckiej armii). Zatrzymanych pieców nie uruchomiono już nigdy. Trzeba również zaznaczyć że spółka nie próżnowała budując kolejne prażalnie blendy na potrzeby nowo powstających hut – m.in. prażalnia Saeger zaopatrująca hutę Uthemann. W 1926 roku nowym właścicielem szopienickich hut spod znaku Giesche została spółka Silesian – American Corporation (SA-CO). Nowi właściciele poczynili daleko idące modernizacje w wielu zakładach. Ominęły one jednak prażalnię ,,Recke” która została uznana za przestarzałą. W 1927 roku zatrzymana została huta Wilhelmina, a rok później powstał nowoczesny Zakład Elektrolizy Cynku. Istnienie prażalni ,,Recke” stawało się coraz bardziej nieekonomiczne. Produkcja metali nieżelaznych w regionie przenosiła się do nowszych obiektów. Produkcja została zatrzymana 17 maja 1930 roku.

KADM: NOWY POCZĄTEK!

Koniec funkcjonowania prażalni nie oznaczał jednak końca działalności produkcyjnej, prowadzonej na terenie huty ,,Recke”. Okres międzywojenny przyniósł zwiększone zapotrzebowanie na kadm – otrzymywany z przetwarzania pyłów poprażalniczych oraz tlenków ołowiowych (pochodzących z pieców przewałowych z polskiej kopalni cynku i ołowiu Orzeł Biały w Brzezinach Śląskich). W wyniku porozumienia między rządem polskim, a spółką Giesche 1 kwietnia 1930 roku, na miejscu byłej huty ,,Recke” produkcję rozpoczął Zakład Kadmu. Przystosowana do tego celu została stara ługownia fabryki kwasu siarkowego ,,Recke”. To w niej, przez wiele lat odbywał się skomplikowany proces otrzymywania kadmu pochodzącego z tlenków ołowiu. Jego destylacja trwała aż 27 godzin – następnie przystępowano do jego rafinacji mającej na celu usunięcie wszelakich zanieczyszczeń. Wydajność produkcji prezentowała się następująco:

  • Rok 1930: 93.9 ton kadmu
  • Rok 1932: 109 ton kadmu
  • Rok 1938: 180.4 ton kadmu (szczytowy moment produkcji)
  • Lata 1939-1945: od 130 do 164 ton kadmu rocznie
  • W marcu 1945 Zakład Kadmu stał się częścią nowo powstałych Zakładów Hutniczych ,,Szopienice”. Działania związane z II Wojną Światową nie przyniosły poważnych zniszczeń. Produkcja metali zatem mogła zostać wznowiona dość szybko. Dane z 1945 rok wskazują na roczną produkcję wynoszącą 35 ton kadmu. Kolejne lata przynosiły kolejne wzrosty zapotrzebowania na kadm, co znacząco poprawiło wyniki zakładu. W roku 1970 otrzymano 140 ton kadmu.

EPILOG

U schyłku epoki PRL nie przeprowadzano żadnych poważnych modernizacji na terenie zakładu. Produkcję zakończono w roku 1993, kończąc tym samym jego ponad 100-letnią historię naznaczoną przez produkcję blendy cynkowej, kwasu siarkowego i kadmu. Obiekty znajdujące się na terenie byłej prażalni ,,Recke” zostały rozebrane na przełomie XX i XXI wieku. Na nieszczęście, nie zachował się ani jeden obiekt świadczący o prowadzonej niegdyś w tym miejscu produkcji.

Kopalnie i huty Katowic stanowią dziś miejsca, w których można poznać historię przemysłu
i dowiedzieć się więcej o tym, jak śląskie kopalnie, huty stali i huty metali nieżelaznych
wspólnie budowały fundament polskiej gospodarki przemysłowej. Muzeum Hutnictwa Cynku ,,Walcownia” posiada bogatą i szeroką ofertę lekcji muzealnych. W jej skład wchodzą ,,Górnośląskie rody przemysłowe” będące ciekawą lekcją historii dla tych najmłodszych, oraz starszych pociech. Opowiadamy w niej o początkach ekspansji przemysłu ciężkiego na terenach Górnego Śląska wraz z przybliżeniem postaci które za nią odpowiadały. Zabytkowa przestrzeń Walcowni oferuje również żywą lekcję historii – zabytkowe maszyny (które działają) stanowią ciekawy pomysł na wycieczkę szkolną.

Gorąco zapraszamy do zapoznania się z ofertą!

Opracował: Arkadiusz Kałwa na podstawie ,,Kopalnie i Huty Katowic” – G. Grzegorek, A. Frużyński, P. Rygus. Wydawnictwo Prasa i Książka, Katowice 2017

Lekcje muzealne w WALCOWNI – Muzeum Hutnictwa Cynku

STREET ART – MURALE W MIASTACH PRZEMYSŁOWYCH

Zajęcia „Street art – murale w miastach przemysłowych” wprowadzają uczestników
w barwny świat sztuki ulicznej. Uczniowie poznają historię murali, ich różnorodne funkcje
– od ozdobnej po społeczną i upamiętniającą – oraz dowiedzą się, jak street art odmienia przestrzeń dawnych dzielnic przemysłowych. W części warsztatowej stworzą własne projekty murali, rozwijając kreatywność i wrażliwość artystyczną.

Kl:

I-III

Edukacja plastyczna

  • 1.1. Osiągnięcia w zakresie percepcji wizualnej, obserwacji
    i doświadczeń.
  • 1.2 Osiągnięcia w zakresie działalności ekspresji twórczej.

Edukacja społeczna: 

  • 2.6 Opisuje znaczenie dorobku minionych epok w życiu człowieka, jest świadomy, że stosuje w aktywności
    ten dorobek.

IV-VIII

Plastyka

  • I. Opanowanie zagadnień z zakresu języka i funkcji plastyki; podejmowanie działań twórczych, w których wykorzystane
    są wiadomości dotyczące formy i struktury dzieła.
  • II. Doskonalenie umiejętności plastycznych – ekspresja twórcza przejawiająca się w działaniach indywidualnych
    i zespołowych

Historia

  • I.2 Poznaje historię i tradycje swojej okolicy i ludzi dla niej szczególnie zasłużonych; zna lokalne zabytki i opisuje
    ich dzieje.

Czas trwania: 45-90 minut | Cena: 25 zł/os.

+/- 150 minut | Cena ze zwiedzaniem (1 godzina) : 35 zł/os.

*czas trwania zajęć zależy od poziomu edukacyjnego uczestników.

ŚLĄSKIE RODY PRZEMYSŁOWE

Zajęcia „Śląskie rody przemysłowe” przybliżają historię rodzin, które odegrały kluczową rolę w rozwoju przemysłu i kultury regionu. Uczestnicy poznają losy takich rodów jak Giesche, Ballestremowie, Donnersmarckowie czy Schaffgotschowie, odkrywając ich wpływ
na gospodarkę, architekturę i życie codzienne Śląska. W części warsztatowej uczniowie wykonają projekt własnego herbu, inspirowany historią śląskich rodów i symboliką regionu. To spotkanie z fascynującą przeszłością, które łączy naukę, tradycję i twórczą zabawę.

Kl.

IV-VIII

Plastyka

  • I.Doskonalenie umiejętności plastycznych, ekspresja twórcza przejawiająca się w działaniach indywidualnych i zespołowych.

Historia

  • XIX. 2 – Charakteryzuje najważniejsze przejawy rewolucji przemysłowej (wynalazki i ich zastosowania, obszary uprzemysłowienia, zmiany struktur społecznych i warunków życia).
  • I.2 Poznaje historię i tradycje swojej okolicy i ludzi dla niej szczególnie zasłużonych; zna lokalne zabytki i opisuje
    ich dzieje.

Wiedza o społeczeństwie

  • VII.4 przedstawia tradycje i zwyczaje swojej społeczności regionalnej.

Czas trwania: 45-90 minut | Cena: 25 zł/os.

+/- 150 minut | Cena ze zwiedzaniem (1 godzina) : 35 zł/os.

*Czas trwania zajęć zależy od poziomu edukacyjnego uczestników.

PRZEMYSŁOWY KRAJOBRAZ ŚLĄSKA

Czym jest przemysł? Kiedy narodził się przemysł? Czy nadal możemy spotkać przemysł
w obrazie miasta i jakie ma cechy?

Zajęcia „Przemysłowy krajobraz Śląska” zabiorą uczestników w podróż po świecie hut, kopalń i familoków – symboli śląskiej historii. Uczniowie odkryją, jak przemysł kształtował życie ludzi i wygląd miast, a w części plastycznej stworzą własne prace inspirowane industrialnym pejzażem regionu.

Kl:

I-III          

Edukacja społeczna: 

  • 2.6 Opisuje znaczenie dorobku minionych epok w życiu człowieka, jest świadomy, że stosuje w aktywności
    ten dorobek.

Edukacja plastyczna

  • 1.1. Osiągnięcia w zakresie percepcji wizualnej, obserwacji
    i doświadczeń.
  • 1.2 Osiągnięcia w zakresie działalności ekspresji twórczej.

IV-VIII

Historia

  • I.2 Poznaje historię i tradycje swojej okolicy i ludzi dla niej szczególnie zasłużonych; zna lokalne zabytki i opisuje
    ich dzieje.
  • XIX. 2 – Charakteryzuje najważniejsze przejawy rewolucji przemysłowej (wynalazki i ich zastosowania, obszary uprzemysłowienia, zmiany struktur społecznych i warunków życia).

Czas trwania: 45-90 minut | Cena: 25 zł/os.

+/- 150 minut | Cena ze zwiedzaniem (1 godzina) : 35 zł/os.

*Czas trwania zajęć zależy od poziomu edukacyjnego uczestników.

OSIEDLA ROBOTNICZE

Zajęcia „Osiedla robotnicze” wprowadzają uczestników w świat śląskich dzielnic przemysłowych, takich jak Nikiszowiec czy Giszowiec, pokazując historię ich powstania
oraz życie mieszkańców. Uczniowie poznają charakterystyczną architekturę familoków
i znaczenie osiedli dla lokalnej społeczności. W części warsztatowej uczestnicy projektują własne kamienice, dekorując elewacje i tworząc miniaturowe osiedle, rozwijając kreatywność, zdolności manualne i umiejętność pracy zespołowej.

Kl.

I-III 

Edukacja plastyczna

  • I.1. Osiągnięcia w zakresie percepcji wizualnej, obserwacji
    i doświadczeń.
  • I.2 Osiągnięcia w zakresie działalności ekspresji twórczej.

Edukacja społeczna

  • 2.6 Opisuje znaczenie dorobku minionych epok w życiu człowieka, jest świadomy, że stosuje w aktywności ten dorobek.

IV-VIII

Technika

  • II. Planowanie i realizacja praktycznych działań technicznych (od pomysłu do wytworu).
  • V. Rozwijanie kreatywności technicznej.
  • VI. Przyjmowanie postawy proekologicznej.

Historia

  • I.2 Poznaje historię i tradycje swojej okolicy i ludzi dla niej szczególnie zasłużonych; zna lokalne zabytki i opisuje ich dzieje.
  • XIX. 2 Charakteryzuje najważniejsze przejawy rewolucji przemysłowej (wynalazki i ich zastosowania, obszary uprzemysłowienia, zmiany struktur społecznych i warunków życia).

Czas trwania: 45-90 minut | Cena: 25 zł/os.

+/- 150 minut | Cena ze zwiedzaniem (1 godzina) : 35 zł/os.

*Czas trwania zajęć zależy od poziomu edukacyjnego uczestników.

HARLEY-DAVIDSON – LEGENDA MOTORYZACJI

Zajęcia „Harley-Davidson -legenda motoryzacji” rozpoczynają się od zwiedzania wystawy motocykli amerykańskich, podczas którego uczestnicy poznają historię marki
i charakterystyczne cechy Harley-Davidson. Następnie odbywa się krótka lekcja multimedialna, wprowadzająca w świat kultowych motocykli i ich znaczenie w kulturze motoryzacyjnej. W części warsztatowej dzieci i młodzież tworzą modele motocykli z gazet
w duchu zero waste, rozwijając kreatywność, zdolności manualne i świadomość ekologiczną. To połączenie obserwacji, wiedzy teoretycznej i twórczego działania.

Kl.

IV-VIII

Plastyka

  • I. Opanowanie zagadnień z zakresu języka i funkcji plastyki; podejmowanie działań twórczych, w których wykorzystane
    są wiadomości dotyczące formy i struktury dzieła.
  • II. Doskonalenie umiejętności plastycznych – ekspresja twórcza przejawiająca się w działaniach indywidualnych
    i zespołowych

Technika

  • III.5 dokonuje wyboru materiału w zależności od charakteru pracy;
  • III.6 dobiera zamienniki materiałowe, uwzględniając
    ich właściwości; 
  • III.7 racjonalnie gospodaruje różnorodnymi materiałami; 
  • VI. 4 bezpiecznie posługuje się narzędziami, przyborami
    i urządzeniami;

Szychta Grozy: Odważysz się? 31.10.2025 r.

Nad Walcownię nadciąga ciemność najmroczniejszej nocy w roku. Jest coraz bliżej. Mrok ogarnie 91 metrów długości i 20 metrów szerokości hali wypełnionej stuletnimi maszynami, które nie dają o sobie zapomnieć. Walcarki i nożyce od czasu do czasu przypominają o swoim istnieniu wydając dźwięki i hałasy zapadające w pamięci na długo… Z wiadomych źródeł wiemy że 31 października 2025 roku podczas ,,Szychty Grozy” przemówią znów, w pełnej okazałości. Walcownia to jednak nie tylko maszyny. To również tuzin ludzkich historii – tych zwykłych, związanych z szarą codziennością pracy, a także tych o których przez lata mówiono szeptem. Wszak, praca na hucie nie należała do grona najbezpieczniejszych zawodów. W tym jednym dniu postaramy się rozwiać mrok Walcowni (jeżeli nam na to pozwoli…) wydobywając na światło dzienne wszystkie jej tajemnice i sekrety. Pozostaje jednak pytanie – odważysz się?


Szychta Grozy: Odważysz się? – 31.10.2025 r., godz. 18.00.
18.00 – Oprowadzanie Grozy:
Oprowadzanie narracyjne z przewodnikiem po wszystkich wystawach MHC Walcownia (cały ciąg technologiczny do wytwarzania blach cynkowych, maszyny parowe)
18.30 – Uruchomienie stuletniej Walcarki Wykańczającej
Dla chętnych – zwiedzanie wystawy Motocykli Amerykańskich z przewodnikiem (wyjątkowa kolekcja modeli Harleya-Davidsona, Indiana oraz polskich motocykli Sokół).

UWAGA! NA WYDARZENIE OBOWIĄZUJĄ ZAPISY: walcownia@muzeatechniki.pl

Bilety:

  • 35 zł: NORMALNY
  • 30 zł: ULGOWY/SENIOR
  • 105 zł: Bilet Rodzinny (2+2)

My na Was czekamy. Walcownia też…

Huta Bernhardi – śmiały krok naprzód!

Losy hut cynku i ołowiu należących do spółki Georg von Giesche’s Erben ukazują nam wycinek ze skomplikowanych (kolorowych, szarych i ciemnych) dziejów śląskiego hutnictwa cynku. Na przestrzeni wieków: XIX i XX szopienickie huty przeszły długą drogę. Poczynając od ich stwórców, koncernu Georg von Giesche’s Erben, przechodząc poprzez ręce amerykańskich właścicieli, skończywszy na ich zespolonym tworze – Hucie Metali Nieżelaznych ,,Szopienice”. Huty Szopienic i Burowca trwały pomimo burzliwych dziejów historii przypadających na okres ich funkcjonowania – niejednokrotnie będąc żywym świadkiem wydarzeń doniosłych i szczęśliwych, a także tych o których wolelibyśmy zapomnieć. Ich losy zasługują na przypomnienie.

HUTA BERNHARDI – krótka historia

Geneza powstania
W latach 90 XIX w. zdolność produkcyjna wszystkich hut cynkowych należących do koncernu Georg von Giesche’s Erben wyniosła ponad 20 tys. ton cynku rocznie. Pozwalało to spółce na utrzymywanie ugruntowanej, pewnej pozycji na rynku ,,potentatów cynkowych” ówczesnego Górnego Śląska. Jednak działające wówczas huty koncernu Giesche’s Erben stawały się na przestrzeni lat coraz bardziej przestarzałe. Kosztowne modernizacje archaicznych systemów kazały zastanowić się nad budową nowej, nowoczesnej (jak na tamte czasy) huty cynku. Zbiegło się to również ze zwiększonym
wydobyciem rudy cynku przez kopalnie należące do koncernu Giesche. Kolegium Reprezentanów (swoisty zarząd firmy) zadecydowało o podjęciu zdecydowanych działań w celu podniesienia możliwości przerobowych wszystkich hut należących do spółki. W taki oto sposób rodzi się Huta Bernhardi.
Nowa huta cynku powstać miała po południowej stronie linii kolejowych Kolei Prawego Brzegu Odry (dziś to linia po której biegną głównie pociągi towarowe, w pobliżu niefunkcjonującego dworca Szopienice Płn.).

Nazwa
Hutę nazwano ,,Bernhardi” od nazwiska ówczesnego dyrektora generalnego koncernu – Friedricha Bernhardiego. Podobnie czyniono wtedy z innymi zakładami należącymi do spółki (np. Uthemann od Anthona Uthemanna, czy szyb Nickisch od Nickischa von Rosenegka). Friedrich pozostawał dyrektorem generalnym spółki Giesche’s Erben przez 31 lat. W historii spółki zapisał się jako jeden z jej najlepszych głównodowodzących – to on rozpoczął proces skupowania akcji koncernu od osób nie będących potomkami Georga von Giesche, Był głównym inicjatorem stworzenia huty w okolicach Roździenia. Przez długi czas mieszkał na Burowcu i w Roździeniu. W 1887 roku zamieszkał w Pałacu w Załężu. W 1896 roku nadzorował akcję ratowniczą podczas katastrofy górniczej w Kopalni ,,Kleofas”.
Zmarł w 1916 roku.

ZŁE – DOBREGO POCZĄTKI
Nowa, szopienicka huta cynku miała ruszyć z produkcją już na początku 1897 roku. Wydarzyła się jednak rzecz która wstrzymała produkcję aż do końca tego samego roku. W momencie próby uruchomienia pierwszych pieców doszło do eksplozji demolującej komin spalinowy. Odbudowa zniszczonych fragmentów pochłonęła cały rok – zakład zaczął funkcjonować w okolicach listopada/grudnia 1897 r. Przyjrzyjmy się zdolnościom produkcyjnym Huty Bernhardi na początku jej funkcjonowania:

1898 r. – 3.6 tys. ton cynku
1900 r. – 4.7 tys. ton cynku
1912 r. – 13,4 tys. ton cynku (huta stała się najwydajniejszym zakładem należącym do spółki)

W roku 1903 rozpoczyna się budowa walcowni cynku przy Hucie Bernhardi. Początek jej działalności to rok 1904 – to właśnie przy nowopowstałej hucie rodzi się miejsce które dziś służy nam jako Muzeum Hutnictwa Cynku.
W latach 1905 – 1906 powstaje ,,Huta Bernhardi II” – nowa huta posiadająca piece z mniejszymi muflami których zastosowanie pozwalało na o wiele ergonomiczniejsze wykorzystanie dostępnych zasobów. Całkowicie nowy zakład mierzący 157 metrów długości powstał przy zabudowaniach huty z 1897 r. Jej uruchomienie spowodowało likwidację przestarzałej huty cynku ,,Norma”. W roku 1905 huta zatrudniała 221 robotników.

Dane roku 1911 mówią nam o:

  • 12,8 tys. ton dostarczonego cynku
  • wykorzystaniu 11,1 tys. ton galmanu, 26,8 tys. ton blendy, 57,2 tys. ton węgla i 26 tys. ton koksiku
    Huta dysponowała wówczas ośmioma 3-piętrowymi piecami z 1840 muflami oraz ośmioma 1-piętrowymi piecami z 640 muflami. Zatrudnienie w hucie znajdowało wtedy 571 osób.
  • I WOJNA ŚWIATOWA:
    Lata 1914-1918 przyniosły spodziewany spadek produkcji. Wiązało się to przede wszystkim z brakami importowanej rudy. Przez ten fakt zmniejszeniu uległo również zatrudnienie – wielu hutników z Szopienic zostało powołanych do wojska. Na ich miejsce przybyły głównie kobiety, młodociani pracownicy oraz jeńcy wojenni. W 1919 roku moc produkcyjna wyniosła jedynie 8,4 tys. ton cynku.
    Lata 1919 – 1922 naznaczone zostały serią powstań śląskich – Szopienice stały się siedzibą władz polskich w trakcie trzeciego powstania.
  • W POLSKICH GRANICACH:
    W roku 1922 Szopienice wraz z większością kopalń i hut należących do koncernu znalazły się w polskich rękach. Zarząd Główny spółki znajdował się we Wrocławiu. W roku 1925 Niemcy wprowadziły wysokie cła na cynk importowany z Polski, co spowodowało dramatyczną sytuację gdyż 80% wyrobów Huty Bernhardi trafiało na eksport, a jego głównym odbiorcą było właśnie państwo niemieckie. Szukano zamiennych alternatyw w państwach takich jak Anglia, Austria, Czechosłowacja, ZSRR, czy Węgry.
  • Amerykański sen:
    1926 rok przyniósł wprowadzenie amerykańskich instytucji kapitałowych w poczet grona
    udziałowców spółki Giesche. Spółka SA-CO (Silesian-American Corporation) zdecydowała się na szereg modernizacji i unowocześnień przy szopienickich hutach. Nowi współwłaściciele otrzymali również pomoc od losu – korzystna koniunktura gospodarcza pozwoliła na wzrost wydajności produkcyjnej do 11,3 tys. ton. Krach na nowojorskiej giełdzie w roku 1929 spowodował zatrzymanie obiecującego trendu zwyżkowego.
  • Koniec?
  • Załamanie gospodarki wymusiło na właścicielach spółki radykalne kroki. Huta cynku ,,Bernhardi” zatrzymała produkcję 28 listopada 1931 r. W ostatnim roku działalności dostarczyła 9 tys. ton cynku. Nie był to jednak jej definitywny koniec gdyż na jej terenie funkcjonowało wówczas wiele oddziałów które pozostawały rentowne i dobrze prosperujące. Kontynuatorem i spadkobiercą produkcji cynku na terenie byłej Huty Bernhardi został Zakład Elektrolizy Cynku.

Opracował: Arkadiusz Kałwa na podstawie ,,Kopalnie i Huty Katowic” – G. Grzegorek, A. Frużyński, P. Rygus. Wydawnictwo Prasa i Książka, Katowice 2017.

Georg von Giesche – od kupca sukna do patrona przemysłu cynkowego. Początki – Patent na miarę złota!

Georg von Giesche (spotykana forma: Jerzy Giesche) urodził się 29 października 1653 roku w Smardzowie (niem. Smardsdorf). Ojciec Georga był zawodowym wojskowym pochodzącym z małopolskiej rodziny szlacheckiej (istnieją twierdzenia mówiące o rzekomej polskiej formie nazwiska = Giza, niepotwierdzone). Początkowo Giesche działał jako kupiec sukna we Wrocławiu, prowadząc handel i sklepy w tej branży. Podczas jednej ze swoich podróży handlowych odwiedził rejony Górnego Śląska, gdzie natrafił na ślady starych wyrobisk galmanowych (rudy cynku) – m.in. w Bobrku, Szarleju i Stolarzowicach.
W 1704 roku uzyskał od cesarza przywilej (cesarski patent) na wyłączność wydobycia i handlu galmanem (rudą cynku) na Śląsku na okres dwudziestu lat. Dzięki temu prawnemu przywilejowi Giesche zyskał podstawy, by rozwinąć działalność wydobywczą i hutniczą – z monopolem, co dawało przewagę konkurencyjną w eksploatacji surowca galmanowego.
Lata po jego śmierci – dziedzictwo i rozwój Po śmierci Georga von Giesche w 1716 roku majątek i działalność przejęli jego spadkobiercy (stąd nazwa spółki „Giesche’s Erben”, czyli „Spadkobiercy Gieschego”). Jego działalność z czasem poszerzyła się – od handlu suknem do wydobycia galmanu, hutnictwa cynku, produkcji wyrobów cynkowych i eksploatacji węglowej. W 1833 roku spadkobiercy spółki kupili na Śląsku kopalnię węgla kamiennego „Morgenroth” (w rejonie Janowa). Rok później, w 1834, uruchomiono hutę cynku „Wilhelmina” w Szopienicach (obecnie Katowice), pierwszą dużą hutę cynku powiązaną ze Spadkobiercami Gieschego.

Z czasem przedsiębiorstwo – formalnie jako spółka – zostało zarejestrowane w 1860 roku we Wrocławiu jako Bergwerksgesellschaft Georg von Giesches Erben (Towarzystwo Górnicze Spadkobierców Georga von Giesche). W kolejnych dekadach koncern intensywnie inwestował – przejmując kopalnie galmanu i węgla, rozwijając huty cynku, zakłady przeróbki, a także otwierając Walcownię Cynku, w roku 1904.

Giesche’owie zakupili kopalnię Cleophas (pol. Kleofas) od spadkobierczyni Schaffgotschów, a także spółdzielczo angażowali się w inwestycje hutnicze poza Śląskiem. W 1922 roku, w wyniku zmian politycznych po I wojnie światowej i podziału Górnego Śląska między Polskę i Niemcy, utworzono w Katowicach spółkę Giesche S.A. (z śląsko – amerykańskim kapitałem) dla zarządzania aktywami po polskiej stronie. W tym czasie huty cynku spod znaku Giesche były znane w całej polskiej części przedwojennego Górnego Śląska.
W 1926 roku akcje Giesche S.A. zostały w dużej mierze kupione przez amerykańską firmę Silesian American Corporation (SACO). Przed II wojną światową i w okresie okupacji niemieckiej majątek Giesche był wykorzystywany — częściowo jako część gospodarki wojennej — m.in. przy produkcji materiałów przemysłowych.
Po II wojnie światowej większość majątku tego koncernu została znacjonalizowana przez władze polskie w 1946 roku.

Muzeum Hutnictwa Cynku ,,Walcownia” kultywuje pamięć o rodzie Giesche – szczegółową historię rodziny można poznać wybierając się na wycieczkę po Muzeum. Przy okazji zyskają Państwo możliwość zobaczenia wyjątkowej kolekcji motocykli amerykańskich z lat 1924-1980 wraz z kolekcją zabytkowych silników stacjonarnych.

Wszystko to w akompaniamencie zabytkowej architektury przemysłowej naszej Walcowni, największej industrialnej przestrzeni muzealnej na Śląsku!

Chief do zadań specjalnych – krótka historia modelu 340B

Wystawa zabytkowych motocykli w Muzeum Hutnictwa Cynku Walcownia skrywa wiele wyjątkowych modeli, które odcisnęły znamię na kartach światowej motoryzacji. Wśród nich obecne są stare motocykle wojskowe, takie jak Harley – Davidson 42 WLA, czy Indian Chief 340B, nad którym się dziś pochylimy.

Rok 1940 przyniósł dla firmy Indian ogromne zmiany. Europa była już pogrążona w wojnie, a Stany Zjednoczone – choć jeszcze neutralne – zaczęły przygotowywać się do możliwego udziału w konflikcie. Indian, obok Harleya-Davidsona, otrzymał zamówienia na motocykle dla armii.

Indian zdecydował się na stworzenie motocykla na bazie sprawdzonej, bezawaryjnej konstrukcji – legendarnego Indian Chiefa. I to właśnie na bazie cywilnego Chiefa powstaje Indian Chief 340B – ciężki motocykl wojskowy z silnikiem V-twin o pojemności 74 cali sześciennych (1213 cm³). Wyróżniał się nową, solidniejszą ramą z tylną amortyzacją typu plunger oraz prostszymi, odchudzonymi błotnikami, bardziej dostosowanymi do frontowych warunków.

340B powstał dla armii amerykańskiej, francuskiej (przed kapitulacją w roku 1940) i brytyjskiej (w ramach programy Lend – Lease) – łącznie wyprodukowano ok. 10 tys. sztuk. Chief był solidną konstrukcją opartą na sprawdzonym silniku. Dodatkowym udogodnieniem była możliwość montażu bocznej przyczepki. Wersje francuskie posiadały również prędkościomierz wyskalowany w km/h.

Indian 340B był dla marki zarówno sukcesem, jak i ciężarem. Maszyna była mocna i efektowna, ale zbyt duża i ciężka, by w pełni sprawdzić się w trudnych warunkach frontowych – żołnierze często preferowali lżejsze motocykle terenowe. Mimo to jego rola była nie do przecenienia: służył do transportu, patroli i łączności, a fakt, że był wykorzystywany przez aliantów i Niemców, nadał mu status unikalnego wojennego świadka.

Omawiana maszyna pozostaje dziś białym krukiem wśród kolekcjonerów. Każdy zachowany egzemplarz to nie tylko motocykl, ale także opowieść o czasach, w których maszyny na dwóch kołach współtworzyły historię światowych konfliktów. 340B jest dostępny w pełnej okazałości na wystawie stałej motocykli amerykańskich udostępnionej zwiedzającym Walcownię Cynku. Podziwiać go można od wtorku do piątku w godz. 10.00 -16.00 oraz w weekendy od godz. 10.00 do godz. 18.00 przy obecności pozostałych legend motoryzacji będących częścią wystawy Muzeum Hutnictwa Cynku Walcownia w Katowicach-Szopienicach. Serdecznie zapraszamy!

Ołowica w Szopienicach

Wiedza społeczna na temat ołowicy rozprzestrzeniającej się wśród pracowników huty, a także dzieci jest ciągle nikła, zdawkowa – nie współgrająca z rozmiarami problemu który przez ponad wiek powodował spustoszenie wśród mieszkańców Szopienic, Burowca i okolic.

Ołowica, czyli zatrucie ołowiem powodujące osłabienie, bezsenność, brak łaknienia, zaburzenie widzenia i uszkodzenia wewnętrznych narządów ciała. Uszkodzeniu często ulegało również funkcjonowanie układu nerwowego. Nieleczona choroba prowadziła do zgonu, lub trwałej niepełnosprawności.

Problem występował w regionie od samego początku istnienia hut cynku i ołowiu, czyli od roku 1834 (powstanie huty „Wilhelmina”). Narastał wraz z ekspansją cynkowego przemysłu w Szopienicach – w 1900 r. szopienickie huty zatrudniały łącznie 2124 robotników. Większość z nich dożywała maksymalnie 50 roku życia. W roku 1912 powstała największa huta cynku ówczesnej Europy – Huta Uthemanna w której dominował ciężki, ręczny i uciążliwy dla środowiska proces produkcji. Walkę z ołowicą podejmowano już w międzywojniu – na Roździeniu stworzono szpital dla robotników, w którym pracę rozpoczął Edmund Gryglewicz – człowiek, który jako pierwszy pochylił się nad problemem ołowicy wśród hutników.

W latach siedemdziesiątych (okres w którym zaczęto zwracać uwagę na zatruwanie środowiska) Huta Metali Nieżelaznych zatrudniała ponad 5 tys. pracowników – wszyscy oni w większym, lub mniejszym stopniu byli narażeni na działanie ołowicy. W rejonie Szopienic, Burowca i Mysłowic żyło wówczas około 25 tys. mieszkańców. Najmocniej narażeni na działanie ołowiu byli ludzie zamieszkujący w bezpośredniej bliskości hut – na nieszczęście kolonie robotnicze najczęściej powstawały tuż przy nich (np. kolonia robotnicza Wilhelmina).

Do lat 70 XX w. myślano jednak że na ołowicę chorują wyłącznie hutnicy pracujący przy piecach – nie zdawano sobie sprawy że na zatrucie w równym stopniu narażone były również dzieci. Dzięki staraniom m.in. doktor Jolanty Wadowskiej-Król zaczęto zwracać uwagę na ten przerażający problem i stopniowo go likwidować. Postać niezłomnej „doktórki od familoków”, jak nazywano Wadowską-Król, to przykład lekarskiego heroizmu w walce o życie najmłodszych. Na przełomie lat 70 i 80 XX w. zaczęto unieruchamiać Hutę Uthemanna, a przez następne dwie dekady wyłączano najbardziej szkodliwe oddziały huty ostatecznie kończąc jej żywot w 2002 r.

Muzeum Hutnictwa Cynku ,,Walcownia” znajduje się w budynku dawnego oddziału Huty Metali Nieżelaznych. Oddział ten przez lata słynął jako jeden z „bezpieczniejszych” – to właśnie do Walcowni odsyłani byli hutnicy u których zdiagnozowano poziom ołowiu przekraczający ustalone normy. Jako obiekt muzealniczy znajdujący się na byłym terenie huty czujemy obowiązek przekazywania wiedzy o tamtych wydarzeniach – wraz z upamiętnieniem ofiar i przybliżeniem sylwetek ludzi którzy podjęli walkę z „niewidocznym trucicielem”.

Maszyny parowe w Muzeum Hutnictwa Cynku WALCOWNIA

Maszyny parowe, które można zobaczyć w Muzeum Hutnictwa Cynku ,,Walcownia” zostały wyprodukowane w 1904 roku przez Wilhelmshütte A.G. bei Sprottau, w Szprotawie. Jedna maszyna parowa była w stanie wykręcić moc 250 KM – co przekładało się na od 25 do 36 obrotów koła zamachowego na minutę. Każda maszyna parowa napędzała walcarkę za pomocą wału, na którym zamontowane było koło zamachowe o średnicy 7 metrów i ciężarze 30 ton.

Wejście na halę maszyn parowych (,,maszynownię”) było możliwe tylko dla maszynisty, jego dwóch pomocników oraz kobiet zajmujących się ich cykliczną konserwacją. Pracownicy z hali nie mieli na nią wstępu. Chodziło tu przede wszystkim o względy bezpieczeństwa, maszyny nie były odpowiednio zabezpieczone przed „ludzką ciekawością”. Pracowały do samego końca w roku 2001. Początkowo zasilane były parą z kotłowni znajdującej się przy Walcowni, natomiast od lat 70 XX w. para dostarczana była z położonej nieopodal Elektrociepłowni.

Dziś maszyny parowe milczą – mają do tego prawo po ponad stuletnim, nieprzerwanym wysiłku. Są odpowiednio zakonserwowane, a także pozostają pod stałym nadzorem pracowników technicznych. I w takiej formie mogą je Państwo podziwiać w Muzeum Hutnictwa Cynku ,,Walcownia” podczas oprowadzania z przewodnikiem. Widok maszyn parowych z początku XX w. (a stylistycznie nawet z XIX w.) to niesamowita gratka dla fanów industrialu i zabytków techniki. Zapraszamy do naszego muzeum!